sobota, 9 czerwca 2012

Imagine Australia 21/26 ♥

Rozdział 21.

Spojrzałaś na staruszkę, a potem na Harry'ego. Faktycznie, to było mega urocze. Małe rączki Katy na szyi twojego ukochanego i te jej drobne ciałko opasające klatkę piersiową przystojniaka. Wprost cudowny widok. Kobieta podziękowała za pomoc i odeszła wolnym krokiem. W twojej głowie nadal brzmiały jej słowa. Czyżbyście mieli szansę na stworzenie prawdziwej rodziny? Czy to na prawdę było realne? Poczułaś ogarniające twe serce ciepło. Nie miałaś pojęcia co będzie dalej. Zastanawiałaś się tylko czego chcieli by twoi rodzice. I za nic w świecie nie mogłaś do tego dojść.
 
Ostatnio mało z nimi rozmawiałaś. Twój czas pochłaniał w większości Harry. Ale nie mogłaś się obwiniać za ich śmierć. Przecież nie miałaś na to wpływu. Nie sądziłaś, ze tak szybko ich stracisz. Nie sądziłaś, że odejdą w taki sposób. Mimo wszystko czułaś się beznadziejnie i podle. Dotarliście do samochodu. Hazza posadził na tylnym siedzeniu twoją siostrę, która zmęczona obecnymi przeżyciami usnęła jak aniołek. Wyruszyliście w końcu w drogę. Rozłożyłaś lekko fotel i zamknęłaś oczy. W tle cicho leciała piosenka 'Forever Young'. Chciało Ci się płakać, ale nie mogłaś sobie na to pozwolić. Nie teraz, nie przy malej Katherine. Przetarłaś delikatnie oczy i próbowałaś zasnąć. Jednak to na nic. Nie minęło dwadzieścia minut, a dojechaliście pod hotel. Poczułaś jak spierzchnięte wargi Harry'ego dotykają twojego czoła i oddają na nim subtelny pocałunek. Od razu poprawił Ci się humor. Tylko twój ukochany potrafił sprawić, że powracała radość. Kąciki twoich ust powędrowały ku górze. Otworzyłaś  oczy i przyciągnęłaś Styles'a do siebie całując go bardzo namiętnie. Takie doznania wzmagały rytm serca, takie doznania były oderwaniem się od nieprzyjemnej rzeczywistości. Trwało by to jeszcze dłużej, ale usłyszeliście słodki głosik dochodzący z tylnego siedzenia: "Lily?" Natychmiast obróciliście głowy w stronę dziecka. "Tak kochanie jestem tutaj" - odpowiedziałaś łapiąc ją za rączkę. "Śniła mi się mamusia.." - głos Katy przyprawił Cię o ciary. "To znaczy, to znaczy że o Tobie myśli.." - oznajmiłaś, ściskając mocno dłoń Harry'ego. W twoich oczach pojawiły się lzy. Dotarło do Ciebie jak wiele straciła twoja siostra. Ma zaledwie kilka lat, a już jest sierotą. Nie zdążyła nawet dobrze doświadczyć tej pięknej miłości rodzicielskiej. To okrutne. Zrozumiałaś, że teraz ta rola przypadła tobie. Tylko czy uda się jej sprostać? Nie wiele wiedziałaś o wychowywaniu dzieci. Sama do niedawna nim byłaś. Przekroczenie granicy osiemnastu lat to tylko fakt. Doświadczenie jest o stokroć ważniejsze. Co prawda zawsze zajmowałaś się dziećmi rodziny czy przyjaciół rodziców, ale jednak swoje to swoje. Bez względu na to co miało się wydarzyć musiałaś się tego podjąć, przecież jesteście rodziną. Styles zaparkował blisko wejścia do hotelu. Wyskoczył szybko z auta i otworzył Ci drzwi. Zawsze zachowywał się jak dżentelmen. Wziął małą na ręce i weszliście do budynku. Przy wejściu było mnóstwo fanów, którzy prosili o autografy lub krótką rozmowę. Jednak teraz nie było na to czasu. Twój ukochany podziękował wszystkim za przybycie i obiecał, że pojawi się wieczorem. Directionerki robiły mnóstwo zdjęć. Dziecko było wręcz oszołomione całą tą sytuacją, dlatego wraz z Harrym szybko zniknęliście za drzwiami wejściowymi. Wchodząc po schodach toczyliście rozmowę na temat możliwych artykułów w jutrzejszych gazetach pt.: 'Harry Styles ma dziecko?' lub 'Lily, Harry i mala dziewczynka' - od razu poprawił wam się nastrój. Niestety nie na długo. Nic nie było w stanie ukoić bólu po stracie rodziców. Już na korytarzu spotkaliście przyjaciół. Danielle od razu rzuciła się na Ciebie witając radośnie. No tak.. oni o niczym jeszcze nie wiedzieli. Nie miałaś ochoty o tym rozmawiać. Dobrze, że Styles to zauważył. Ucałowałaś resztę chłopaków i usiadłaś na fotelu. Louis przywitał się bardzo uroczo z Katy. Nie obeszło się oczywiście bez pytania co ona tu robi i czy twoi rodzice są w Polsce. Wiedziałaś, że tak będzie. Nie mogłaś już tego wytrzymać. Wybiegłaś do waszego apartamentu, nie zważając na krzyki przyjaciół. Rzuciłaś się na łóżko i przykładając poduszkę do twarzy płakałaś w wniebogłosy. Nie chciałaś by ktokolwiek Ci przeszkadzał. Potrzebowałaś tego, potrzebowałaś się wypłakać. Pogodzić z myślą, że odeszli..
Danielle chciała pobiec za Tobą, ale zatrzymał ją Harry. "Poczekaj!" - wyszeptał tuląc małą Katy. "Ona potrzebuje teraz czasu, państwo Tanson zginęli.." - wyjaśnił, a wszystkim obecnym zrzedły miny. "Aaale jak to?" - spytał zdziwiony Lou. Twój ukochany opowiedział przyjaciołom całą historię, od chwili, gdy otworzył drzwi starszemu mężczyźnie w górskiej chatce. To wszystko było tak tragiczne, że aż nieprawdopodobne. Tomlinson wziął na ręce twoją siostrę i pocałował delikatnie w czółko. Stała się ona teraz pociechą zespołu. Już na zawsze. Nialler przestał zacieszać, Zayn milcząc spoglądał w podłogę, Liam podszedł do Hazzy i go mocno uścisnął po czym przytulił zrozpaczoną Dan. Smutek ogarnął całą przestrzeń. Nikt nie był w stanie powiedzieć czegoś sensownego, bo właściwie tu nie dało się nic wymyślić. Żadne słowa nie będą w stanie wyrazić tego co czujesz. Styles poprosił przyjaciół, aby zajęli się dzieckiem, a sam udał się do waszego apartamentu. Wszedł do pokoju, lekko otwierając drzwi. Myślał, że śpisz. Nakrył Cię delikatnie kocem i miał odchodzić, gdy usłyszał cichy szloch. Natychmiast przysiadł na łóżku i oczekiwał na twoją reakcję. Podniosłaś się ukazując mu twarz pokrytą mieszaniną łez i tuszu. Kolejne krople spływały po twoich policzkach. Przetarł kciukiem jedną z nich i pocałował Cię subtelnie w szyję. Rozumieliście się bez słów. Harry wiedział, że cisza, która wypełnia waszą przestrzeń jest kojąca. Położył się, a Ty oparłaś swoją głowę na jego torsie. "Wracamy do Anglii?" - wyszeptał muskając czule twoje włosy. Wymruczałaś tylko ciche 'tak..' Zasnęliście w swoich objęciach. Choć na moment przestałaś myśleć o dręczących Cię koszmarnych wizjach przyszłości. Obudziłaś się kilka godzin później. Między Tobą, a Harrym leżała malutka Katy, wtulona w wasze ciała. Pogłaskałaś siostrę po główce i znów zamknęłaś oczy. Zmęczenie nadal dawało się we znaki. Chwilę później obudziły Cię pocałunki Harry'ego i jego ręka zjeżdżająca co raz to niżej.. Podniosłaś ciężkie powieki i wskazałaś ukochanemu śpiącą dziewczynkę. Styles tylko przystawił do ust palec mówiąc ciche: 'shhhhh'. Pragnęłaś go równie mocno jak on Ciebie, ale to nie był najlepszy moment. Jednak nie dało oprzeć się pieszczotom ukochanego loczka.. który ponętnie masował twoje rozpalone ciało. Włożył Ci rękę pod koszulkę i dotknął miękkich piersi. Poczułaś jak robi Ci się gorąco. Jego zgrabne palce bez trudu rozpięły koronkowy staniczek. Teraz miał lepszy dostęp do ulubionej części twojego ciała. Wbijał w nią swoje anielskie oczy. Nachylając się powodował, że urocze loki łaskotały Cię po brzuchu. Zaczęłaś się cicho śmiać. Wasze ruchy były nieco skrępowane, bo pomiędzy Wami leżała Katy. "Harreh..' - jęknęłaś cicho, ale chłopak zamknął Ci usta zachłannym pocałunkiem. Nie chciałaś się sprzeciwiać, ale mimo wszystko wiedziałaś, że to nie najlepsze miejsce na takie igraszki. Hazza złapał twoją rękę i przejechał nią po swoim kroczu. W brzuchu zaroilo się od stada motylków. Uwielbiałaś takie momenty. A gdy Styles zdjął koszulkę było już ci słabo. Jego wyrzeźbione ciało było bardzo pociągające. Na twoich policzkach pojawiły się juz sporych rozmiarów rumieńce. Loczek stale całował Cię po szyi i przygryzał twoją delikatną skórę. Nagle, niespodziewanie jego dłoń przekroczyła granicę i wsunęła się pod twoje bawełniane stringi. "Mama?"- usłyszeliście głos dziecka. Właśnie przebudziła się Katy i przerwała wam ten gorący moment. Nie byliście ani troche źli. To  było w pewnym sensie wyzwanie. Przytuliłaś młodszą siostrzyczkę mówiąc, że mama jest już w niebie z aniołkami. Dziewczynka nie mogła zrozumieć dlaczego tak jest. Dlaczego jej mamusia nie może po prostu wrócić i ucałować jej drobne ciałko. Dotarło do Ciebie, że przed wami najtrudniejszy okres w życiu. Bałaś się okropnie tego co nadejdzie z czasem. Wieczorem, gdy Harry z chłopakami udał się porozdawać trochę autografów i pocykać zdjęcia z fankami zabrałaś Katherine i udałaś się do apartamentu Danielle. Odkąd przyjechaliście jeszcze nie było okazji porozmawiać. Nie chciałaś poruszać tematu twoich rodziców. To nadal była świeża rana. Peazer zrozumiała i nawet nie próbowała dotykać tej kwestii. Wymieniłyście parę poglądów na temat Polski i zwyczajów tu panujących. Dziewczynie podobało się w twoim kraju, stwierdziła, że na pewno nie raz tu powrócą. Tymczasem jutro powrót do Anglii i pora się pakować. Kiedy wróciłaś do pokoju niosąc na rękach śpiącą siostrę Harry już szykował walizki. Delikatnie ułożyłaś dziecko w łóżku, a sama zabrałaś się za opróżnianie szafek. Nie minęło pół godziny, a już byliście gotowi. Długa noc przed wami, a zwłaszcza przed tobą. Nie mogłaś ostatnio zmrużyć oka. Przytłaczały Cię ciągle myśli o rodzicach i ich śmierci. Nie potrafiłaś tak po prostu się z tym pogodzić. Mimo ogromnego wsparcia jakie dawał Ci twój ukochany i przyjaciele to było bardzo trudne.

NASTĘPNEGO DNIA.


Taksówki podjechały po Was punktualnie. Pożegnanie z obsługą hotelową i wyjazd na lotnisko. Miałaś ponury nastrój i nic nie było w stanie go poprawić. Starałaś sie uśmiechać, jednak ten uśmiech był sztuczny i wymuszony. No nic. Musieli zrozumieć, że taka tragedia zmienia życie w każdym aspekcie. Potrzeba czasu, aby to do siebie przyjąć. Jedyne co utrzymywało Cię przy racjonalnym myśleniu to Harry. Chłopak wraz z Louim ciągle opiekowali się twoją siostrzyczką. Ty po prostu nie miałaś na to siły. Przerastało Cię to z deczka. Nie, żebyś jej nie kochała, tylko zwyczajnie nie umiałaś sie odnaleźć w tej nowej sytuacji. Podnosząc ją, kołysząc do snu czy karmiąc stale miałaś przed oczami obraz swojej mamy. Na lotnisku odprawy poszły szybko, bez zbędnych problemów. Małe zamieszanie z dzieckiem, ale po chwili wszystko się wyjaśniło. Pozostało tylko oczekiwać na samolot. Siedziałaś przybita na strefie bezcłowej podczas gdy reszta ekipy udała się do kawiarni. Nie chciałaś iść, musiałaś sobie jeszcze raz na spokojnie poukładać wszystko w głowie. Przysnęłaś na fotelu nie zauważając jak dużo czasu minęło. Obudził Cię Liam, mówiąc, że wchodzicie do samolotu. Wraz z Harrym zajęliście wasze ulubione miejsca. Katy została z Lou na przodzie pokładu. Oparłaś głowę o ramię Styles'a, a on nucił Ci do ucha waszą ulubioną piosenkę. Całą podróż jego głos brzmiał w twoich uszach i sercu. Dotarliście do Londynu. Niesamowity widok z okien samolotu. To miasto miało w sobie coś pięknego, miało w sobie jakąś moc, która dawała siłę na kolejne dni. Plan był następujący: Liam z Danielle mieli udać się do Wolverhampton, Lou do Doncaster, a Zayn do Bradford, Nialler za parę godzin odlatuje do Irlandii, jedynie Wy zdecydowaliście zostać w londyńskim mieszkaniu. Przynajmniej na jakiś czas. Rozstaliście się z przyjaciółmi już na lotnisku. Każdy pojechał w swoją stronę. Z tym miejscem ewidentnie wiązało się wiele wspomnień, tych przykrych, ale i tych pozytywnych. Dom pachniał waszą miłością, był przesiąknięty mocnym uczuciem bliskości i potrzebą czułości. Rzuciliście walizki w korytarzu. Nie mieliście ochoty na rozpakowywanie rzeczy. Harry zaproponował, że pójdzie na zakupy. Katy chciała iść z nim, więc zostałaś sama. Owinęłaś się w koc i usiadłaś przed telewizorem. Nie mogłaś się na niczym skupić, ciągle myśli zaprzątało jedno - RODZICE. Czy to na prawdę tak trudne pogodzić się z odejściem bliskich osób? Widocznie tak. Byłaś idealnym przykładem na to. Mimo, że minęło już parę dni stawało się to coraz gorszym przekleństwem. Nie rozumiałaś jak Bóg mógł Ci ich odebrać. Nie rozumiałaś. Hazza kupił twoje ulubione lody i ciasto. Jednak nie miałaś na nic ochoty. Nic nie smakowało tak samo. Straciłaś zbyt wiele, to wszystko działo się zbyt szybko..

Kolejne dni nie wiele zmieniły w twoim życiu. Harry nie wiedział już co ma robić, abyś poczuła się choć odrobinkę lepiej. Zarywał noce, opiekował się twoją siostrą, ale to wcale nie poprawiało Ci humoru. Doceniałaś to. I on o tym wiedział, ale od kilkudziesięciu godzin na twojej twarzy nie pojawił się uśmiech. Już nawet mała Katy zaczęła zauważać tę zmianę. Mówiła: " Lily.. nie smuć się, mamusia do nas wróci". NIE ROZUMIAŁA. W końcu to tylko kilkuletnie dziecko, które za parę lat nie będzie w ogóle pamiętało tego co się zdarzyło.

Pewnego wieczoru, który przypominał każdy inny wieczór w londyńskim mieszkaniu coś w Tobie pękło. Minął tydzień od śmierci rodziców. Dopiero tydzień, a to jak wieczność. Nie wyobrażałaś sobie życia bez nich, bez rozmów z mamą, bez kłótni z tatą. Nie było takiej opcji. Gdy Lily usnęła, a Harry wyszedł do całodobowego po jakieś zakupy udałaś się do łazienki. Stanęłaś przed lustrem. Przez małe okno wpadały promienie księżyca. Nastrój pełen grozy. Patrzyłaś w swoje marne odbicie i nie widziałaś nic sensownego. Niepomalowana, rozczochrane włosy i podkrążone oczy. Taka byłaś teraz. I wcale Ci to nie przeszkadzało, a to chyba najgorsze uczucie. Otworzyłaś swoją kosmetyczkę, która zalegała na skraju wanny. Wysypałaś wszystko na podłogę. Chaotycznie poszukiwałaś czegoś denerwując się na fakt, że tego tam nie ma. Otworzyłaś jedną z szafek. Później drugą i trzecią.Wszelkie przedmioty i kosmetyki jakie tam się znajdowały leżały teraz u twoich stóp. W końcu odnalazłaś małe pudełeczko. Usiadłaś na podłodze, zimno kafelek przeszywało twój kręgosłup. Nieprzyjemne uczucie. Odchyliłaś wieczko i ujrzałaś to czego pragnęłaś. Połyskiwała w blasku księżyca. Przekręciłaś ją na drugą stronę wyczytując napis. Odkręciłaś wodę w kranie, przepłukałaś delikatnie swoją nową 'przyjaciółkę', która miała ukoić twój ból. Podniosłaś się, aby móc jeszcze ostatni raz spojrzeć w lustro. Poprawiłaś włosy, nie chciałaś odchodzić w takim stanie. Wyszłaś z łazienki zmierzając do sypialni, w celu pożegnania się z siostrą. Zdawałaś sobie sprawę, że obarczasz Harry'ego wielkim obowiązkiem, mimo tego nie dawałaś już rady. Ucałowałaś malutką Katy we włosy i wróciłaś do toalety. Oparłaś się o ścianę siadając ponownie na chłodnej posadzce. Łzy spływały Ci po policzkach. Nie mogłaś zatamować tego słonego potoku. Zrobiłaś pierwszą kreskę. Później drugą i trzecią. Bolało, ale jednocześnie sprawiało, że czułaś się lepiej. Już nie wiele dzieliło Cię od granicy do której dążyłaś. W łazience było pełno krwi. Nagle drzwi się uchyliły i ujrzałaś stojącego Stylesa. Zauważył, że trzymasz w dłoniach żyletkę. "Lily ! Nieeee!" - krzyknął rzucając się na podłogę. 

Dlaczego Lily zdecydowała się na taki krok? Czy odebranie sobie życia to jakieś rozwiązanie czy tylko ucieczka przed najgorszym? Co dalej z Hazzą? Czy jeżeli przyjdzie taka potrzeba będzie umiał zająć się małą Katy? Co z Lily? Czy Styles'owi uda się uratować ukochaną? ŚMIERĆ to zbyt MAŁY powód by przestać KOCHAĆ.


41 komentarzy:

  1. To jest boskie <3
    Myślę że to wydarzenie nie zakończy się na śmierci Lily :c
    CZEKAM NA NASTĘPNE <333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. <333333333333 :)
      już niedługo się przekonacie co i jak. ;*

      Usuń
  2. wooow.. aż mi ciarki po całym ciele przeszły XD nie moge się doczekać dalszej części.. ;) ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam tak wczytana, że sobie nie wyobrażasz : O .
    Super .

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaa to jest świetne ;D
    Lily ? Normalnie jak to czytałam to były łzy , ciarki i strach .
    Dziewczyno ! Jak ty możesz tak pisać ? Oddaj mi swój dar ! :P
    Zapraszam do mnie :
    http://comebacktomeee.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń
  5. jaki tam dar haha :D nie przesadzaj <3
    dziekuję, na pewno wpadne ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział jest świetny. Jestem w szoku, że Lili zrobiła coś takiego i mam nadzieje, że przeżyje. Czekam na kolejny rozdział. <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. <3
      życie nas zaskakuje :D

      Usuń
    2. A i zapomniałam dopisać: może być 'Lili' ;) uznaje spolszczenia :) thx <3

      Usuń
  7. To jest mega ja się popłakałam :c kocham to <333

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach i co ja mam tu pisać?
    Że jesteś wspaniała...to już wiesz hmm.... że jesteś zajebista...to tez wiesz...
    Masz talent dziewczyno i nie zmarnuj go ... :)
    A co do rozdziału to zajebisty ...ale to tez już wiesz xD
    Mam nadzieje że Lily przeżyje bo inaczej ja sie załamie bo strasznie sie wczułam w ta historie.Kiedy oni płaczą to ja tez, kiedy są szczęśliwi ja też <3

    Malwi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Słonko za przecudny komentarz *____*

      awww kocham Was:) !

      Usuń
  9. Moje obawy były słuszne...Spróbuj mi jeszcze raz powiedzieć że nie masz talentu...To normalnie pojadę do Ciebie i coś Ci zrobię...Jesteś genialna i dobrze to wiesz...Masz wielki talent i nie możesz go zmarnować...Ja płaczę...doprowadziłaś do łez osobę która nigdy na takich rzeczach nie płakała, ale odkąd zaczęłam czytać tego bloga to płaczę przy każdym rozdziale...Wiesz czego najbardziej się boję? że jak przestaniesz prowadzić bloga (nie czarujmy się kiedyś niestety się to stać musi) to nasz kontakt się urwie i już nigdy nie będzie tego co jest teraz...Umiesz człowieka doprowadzić do szału i to jest fakt ale ja kocham to doprowadzanie do szału...Taka osoba jak ty zdarza się raz na milion i ja jestem przekonana że drugiej takiej nie spotkam chociaż bym nie wiem jak szukała...W nowej szkole poznałam osoby które mają na mnie strasznie zły wpływ a ty jesteś jedyną osobą która ma dobry wpływ na mnie...Może ty mnie nie traktujesz tak strasznie poważnie jak ja Ciebie ale rzeczy które się dzieją w moim życiu dzieją się tylko dzięki Tobie...Ty mnie zmieniłaś na lepszego człowieka....
    <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
    P.S. Co do twojego komentarza na naszego bloga to żeby nie było tym zderzeniem się od Ciebie nie odgapiłam bo pomysł na bloga zrodził się jeszcze przed tym jak trafiłam na Twoje opowiadanie i możesz mi wierzyć na słowo bo ja Cię nigdy nie oszukam. Druga rzecz może Cie to zmartwi albo nie...rozdziały będą zazwyczaj takiej długości jak są bo pisałyśmy to ręcznie i nie przypuszczałyśmy że po przepisaniu będzie tak krótko...ale myślę że skoro będziemy dodawać co 2 dni to taka ilość powinna wystarczyć...Jedno jest pewne...jakiego świetnego opowiadania byśmy nie napisały to Twojego nie przebije po prostu niemożliwe...To chyba by było na tyle ;) <333333333333333333333333333333333333333333333 ;***************

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaaaaaa moja mina jak zobaczyłam ten komentarz była bezcenna po prostu. Mega dlugi i mega piękny. Natka dziękuje Ci za to, na prawdę mi miło *______* w najbliższej przyszłości nie planuje zakończyć bloga, bo sprawia mi to ogromną radość :) Gorzej jeżeli Wam się to znudzi, a ja będę z tym sama :D Strasznie się ciesze, z tego co piszesz mam dobry wpływ, ohhhhhhhhhhhhhhh <3333333333333333333333333333

      ps. Ależ ja nie jestem zła :) po prostu tak mi się skojarzyło :D Wierze, wierze :) jasne ;* . nie przesadzaj :D:D , dziekuje. <333333333333333333333333

      Usuń
  10. O MÓJ BOŻE, poryczałam się jak głupia. <3 Kocham Twojego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  11. Po prostu nie mam słów,które mogłyby opisać to co czuję kiedy to czytam...Na serio nie chciałabyś mnie teraz zobaczyć,tak jak ty to napisałaś "mieszanina łez i tuszu jest teraz na mojej twarzy"...
    Ale poza tym to jak pisałaś,że Lou jedzie do Doncaster,Zayn do Bradford to zapomniałaś o Niall'u ! Popraw to proszę,chyba,że to miało tak być...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omfg dziękuje <3 :*

      ps. Tak masz rację, zapomnialam dopisać Niallera, ale już to poprawiłam. Dziekuje!

      Usuń
  12. czytałam to dzisiaj całe od początku i wiedz, że już mnie bolą plecy od siedzenia przed biurkiem! doceń to xd bardzo mi się podoba, chociaż to jest trochę dziwne, że aż tak dużo złych rzeczy ich spotyka. tak się w normalnym życiu nie dzieje, nie możliwe, Bóg nad nami czuwa :) ale opowiadanie jest na prawdę fantastyczne i będę czytać!! czekam z niecierpliwością na kolejną część zarówno tu jak i na blogu o Larrym :* Natalio, jesteś wspaniała :* xd
    tt: venus_bbe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie teraz zaskoczyłaś. I niestety nie mogę się zgodzić z tym co piszesz o życiu ludzkim. Nie jestem w stanie wytłumaczyć dlaczego, ale uwierz mi na słowo, że nie każdy ma wiele szczęścia. Poza tym ubarwiając opowiadanie mam w tym jakiś cel, bowiem gdyby ciągle było wszystko słodko i miło - ZNUDZIŁOBY WAM SIĘ. Tak samo w drugą stronę. Dziękuje bardzo za cudny komenarz!:) cieszę się, że Ci się spodobalo.

      xx <3

      Usuń
    2. ale ja nie mówię, że to źle, przeciwnie! trochę dramaturgii zawsze dobrze robi, tylko ich jedynym chyba szczęściem są oni sami ;) Ale jest wspaniałe, ktoś tam pisał o +18, no ja się przyłączam xd hahaah.
      A proszę, zawsze mi się podoba :* i pisz prooszę, ja Ci nie odpuszczę. <3
      venus_bbe

      Usuń
  13. Jestem w szoku ;o Nie myślałam, że Lily będzie taka bezmyślna. Czy ona wie co robi, nie jest już małym dzieckiem, cięcie to jest najgorsze rozwiązanie jakie może być. ;((( W ogóle taka myśl jej nie powinna przychodzić do głowy. Straciła rodziców, ale nie została sama, nadal ma dla kogo żyć, ma szansę założyć rodzinę z Harrym <333333 I za żadne skarby niech nie zostawia Katy ;< Rodziców straciła i teraz jeszcze siostrę.. Nats tylko nie zabijaj Lily! Ja Ci to wybije z głowy.. przecież Harry się załamie i jeszcze sobie sam coś zrobi i Katy zostanie całkowicie sama ;(((((((

    OdpowiedzUsuń
  14. A i dziękuję kochanie bardzo bardzo za dedykacje ;********** Ten rozdział tak mnie poruszył, że zapomniałam podziękować hehehe <333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekam niecierpliwie na następny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. A co do tej ankiety to niech teraz stanie się coś dobrego i najlepiej by było gdybys napisała już 2 rozdział - jako jedna wielką scenę +18 (my Directioners to uwielbiamy) KC <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekam na kolejne z niecierpliwością , normalnie nie mogę się doczekać . Kocham ! ;3

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham twojego bloga z dnia na dzień zakochuje się w twoim blogu na nowo piszesz wspaniale ♥



    zapraszam do mnie na nowy rozdział : )
    http://directionersx8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Natalia, Nataliaaa!
    Nie opuszczaj nas :*
    Dodawaj rozdziały, prosimy! ;)
    Bardzo, bardzo, bardzo prosimy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awwww ;)
      nie opuściłam, jutro będę pisać rozdział na tego bloga.
      nie martwcie się, nie zawiodę.
      miałam sporo na głowie.

      dziekuje!:*

      Usuń
  20. ciary mi po całym ciele przeszły.. :*:* :(

    OdpowiedzUsuń