środa, 20 czerwca 2012

Imagine Australia 22/26 ♥

 Rozdział 22.

W oczach Harry'ego pojawiły się łzy. Zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Rzucając się na podłogę wytrącił z twoich rąk połyskującą w blasku księżyca żyletkę. Upadła na pastelowe kafelki tworząc tym samym głuchy dźwięk. Przeszył on wasze ciała na wskroś, w mgnieniu oka docierając do twoich uszu. Straciłaś ta cieniutka, metalowa płytkę dająca Ci tyle ukojenia. Miałaś świadomość, że to co robisz jest złe, że to wcale nie rozwiązuje problemów. Jednak bezsilność wzięła górę nad rozwagą. Gdyby ktoś powiedział Ci kilka miesięcy temu, że dopuścisz się cięcia, próby samobójczej.. nie uwierzyłabyś. Wniosek jaki nasuwa się po tym wszystkim: czas zmienia ludzi.

Teraz ewidentnie to widziałaś. Nakreślając na swoim delikatnym ciałku kolejne kreski, które momentalnie zabarwiały się na kolor czerwony, wypełniały się  idealnie jednorodną konsystencją jaką jest krew czułaś ulgę. To okropne, ale tak było. Czułaś ulgę. Wcześniej marzyłaś o tym, by poczuć się lepiej. By po raz pierwszy od śmierci rodziców doświadczyć prawdziwego ukojenia. Odnaleźć je mogłaś w ich ramionach. Jednak to nie było realne. Doskonale o tym wiedziałaś. Nie miałaś pewności, że się jeszcze kiedykolwiek z nimi spotkasz. Żal zostawiać Harry'ego, który tak wiele dla Ciebie zrobił, Harry'ego, którego kochałaś całym sercem, Harry'ego, dla którego znaczyłaś wszystko. No i jeszcze Katy, której bezbronność i niewinność przytłaczały Cię mocniej niż wszelkie trudności jakie napotkałaś na swojej drodze. Siedziałaś oparta o zimne kafelki w łazience londyńskiego mieszkania Harry'ego Styles'a i jego przyjaciół. Krople potu spływały po twoim gładkim czole. Czułaś pulsujące tętno. Z nadgarstków płynęły wąskie strużki krwi. Twoje ciało osuwało się stopniowo co raz niżej, traciło siły. Ledwo utrzymywałaś równowagę. Powieki opadały z każdą sekundą niżej. Harry szybkim ruchem zdjął z siebie koszulkę i wytargał dwa długie fragmenty ubrania, aby podwiązać twoje ręce. Chciał zatamować krwotok, nie mógł pozwolić na to, abyś odeszła. "Kurwa, Lily, patrz na mnie!" - krzyczał, wiążąc pochlapany czerwoną substancją materiał. "Nie możesz mnie zostawić, nie teraz! Rozumiesz?" - jego słowa docierały do twoich uszu, ale jakby przez mgłę. "Aleee skarbie, nic mi nie jest.." - wyszeptałaś otumaniona utratą sporej ilości krwi. "Boże, coś Ty najlepszego zrobiła! Kocham Cię, rozumiesz! Kocham! Nie mogę Cię stracić! Lily wróć, Lily!" - głos ukochanego budził Cię do życia. Styles podtrzymując twoją głowę wykręcił prędko numer na pogotowie. Najgorsze, że w międzyczasie obudzić mogła się twoja siostra. Hazza nie radził sobie już. Zdecydował się na wykonanie jeszcze jednego połączenia. Numer szybkiego wyboru pojawił się na wyświetlaczu. "Halo?" - głos w słuchawce przyprawił twojego ukochanego o ciary. " Lou?" - spytał zapłakany Harry. " Zaraz będę! Co się dzieje?" - odpowiedział Tomlinson. "Lily, ona.. chciała się zabić, czekam właśnie na karetkę.." - te słowa ledwo przechodziły przez gardło Loczka. "Hazzuś, przyjadę jak najszybciej będę mógł. Czekaj na mnie" - obiecał przyjaciel, po czym się rozłączył. Chłopak upuścił telefon i przytulił twoje osłabione ciało do swojej klatki piersiowej. "Nie, nie, nie, nie zgadzam się. Boże nie zabieraj mi jej, pozwól mi dostarczyć jej szczęścia, umrę bez obecności mojej kruszynki" - powoli majaczył Harry. Ambulans zjawił się lada moment. W końcu to Londyn, każda pora dnia czy nocy była traktowana równie poważnie. Ratownicy nie czekali na zgodę na wejście. Szybko znaleźli się w łazience i natychmiast zabrali Cię na nosze - półprzytomną, w ciężkim stanie, ale zdążyli. Styles niestety nie mógł Ci towarzyszyć, bowiem mała Katy spała w sypialni. Nie było nikogo, kto mógłby teraz się nią zaopiekować. Jedynym wyjściem było ją obudzić i ubrać, ale chłopak nie zdecydował się na tak desperacki krok. Miał nadzieję, że Louis niedługo przyjedzie i wtedy będzie mógł udać się do szpitala. Nie chciał dostarczać małej dziewczynce niepotrzebnych zmartwień. Z pewnością jak to dziecko, zadawałaby pytania dlaczego leżysz na tym dziwnym łóżku, co Ci się stało, czemu śpisz. Twój inteligentny chłopak próbował za wszelką ceną tego uniknąć. Mimo iż bardzo pragnął być w każdym momencie z Tobą, teraz liczyło się też dobro dziecka. "Harrrrry.." - wyszeptałaś, gdy puszczał twoją dłoń. " Lily, skarbie, obiecaj mi coś." - odpowiedział na twoje westchnienie. Wymamrotałaś tylko ciche "Tak?" a on zaczął swą jak Ci się wtedy wydawało skomplikowaną wypowiedź: " Obiecaj, że będziesz silna. Obiecaj, że mnie nie zostawisz. Obiecaj mi to, Lily. Jesteś całym moim światem, moim sercem. Bez serca nie da się żyć. Chce żyć z Tobą, chcę być tylko z Tobą. Nie oddam Cię nikomu. Nie teraz, nie ! Ja zostaję teraz z Katy, ale gdy tylko Lou dotrze do Londynu, przyjadę do Ciebie.". Przewróciłaś oczami, nie do końca rozumiejąc o czym mówi loczek. "Kocham Cię Misiu..przepraszam.." - z twoich ust padło szczere wyznanie. Chwilę po tym straciłaś już całkowicie przytomność. Ratownik zatrzasnął drzwi od karetki i na sygnale udaliście się do najlepszego szpitala w stolicy. W tym czasie Harry wrócił do łazienki, aby posprzątać bałagan jaki stworzyłaś próbując dokonać tej strasznej rzeczy. Poskładał wszelkie przedmioty na półki, tak by nie budzić jakichkolwiek zastrzeżeń. Pościerał podłogę i przetarł mokre od łez i krwi kafelki. Wszystko wyglądało jak wcześniej. Brak śladów. Czuł się jakby w pomieszczeniu popełniono co najmniej morderstwo. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Wybiegł szybko, mając nadzieję, że to jego przyjaciel. "Oh Lou!" - radośnie krzyknął na powitanie i przytulił go oddając sobą wszelkie uczucia. "Harry, twoja koszulka.. " - powiedział przerażony Tomlinson wskazując przebarwiony na czerwień bladoniebieski t-shirt z adidasa. Hazza natychmiast zrzucił z siebie mokre ubranie. "Katy śpi w sypialni, zostaniesz z nią? Chcę jechać do Lily." - twój ukochany niesamowicie się spieszył. "Boże Hazz, co za pytanie. Jasne, po to tu jestem. Leć do niej, później pogadamy. Przyjadę z małą, jak tylko wstanie." -  oznajmił opanowany Louis, a twój ukochany jak duch zniknął za frontowymi drzwiami. Tomlinson uchylił drzwi od pokoju, na ogromnym łóżku, w białej pościeli, leżała drobna dziewczynka, zamknięte oczka i opadające na ramiona jasne włoski wyimaginowały w jego głowie wizerunek anioła.

 SZPITAL.

Zostałaś natychmiast przewieziona na oddział intensywnej terapii. Lekarze zaczęli szybką akcję ratunkową. Rany cięte jakie zadałaś sobie na nadgarstkach były dość głębokie, wymagały szycia. Odzyskałaś na chwilę przytomność, ale później ponownie odleciałaś w błogi sen. Twój organizm zbyt wiele przeszedł. Sytuacja się ustabilizowała, jednak wewnątrz nadal targały Tobą skrajne emocje. Harry dotarł do tego okropnego szpitala. Stanął na pierwszym schodku i przeżegnał się trzy razy. "Boże, Błagam." - padły z jego ust słowa pokory. Przemierzając hol marzył tylko o tym, aby ujrzeć Cię radosną, z uśmiechem na twarzy, pełną życia. Niestety to nie było możliwe. Prędko odnalazł dyżurkę pielęgniarek. Wysoka kobieta wskazała mu salę, w której przebywałaś. Nacisnął zimną klamkę i już sekundę później urzał biały pokój z ogromnymi oknami. Księzyc rozświetlał mrok. Leżałaś w jasnej pościeli, długie włosy splecione w warkocza uroczo opasały twoją szyję, ciężkie powieki świadczyły o dużym zmęczeniu. Chłopak nachylił się nad Tobą i cmoknął delikatnie w czółko. Spojrzał w niebo i wymruczał ciche:' dziekuje'.  Poczułaś drgawki. Otworzyłaś lekko oczy, a Styles posmutniał i spuścił wzrok. Chwycił jedynie subtelnie twoją dłoń i przysiadł na stojącym obok łóżka krześle. W sali panowała cisza. Ukochany poprawił opadające na twarz loczki. Bałaś się, bałaś się cokolwiek powiedzieć. Mimo wszystko on był nadal przy Tobie, mimo tego co zrobiłaś, mimo, że chciałaś się zabić. "Harrrrrry.. przepraszam" - wyszeptałaś wybuchając płaczem. Zamknęłaś buzię w dłoniach. Chłopak od razu zerwał się i przytulił twoje drobne ciało. " Auuuć" - syknęłaś podczas, gdy wasze ręce zetknęły się ze sobą. "Harry, na prawdę przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło, Harry ja... nie radzę sobie, tęsknie cholernie za nimi, nie umiem wyobrazić sobie życia bez nich, Katy przypomina mi każdą chwilę spędzoną w ich towarzystwie, kocham Cię, bardzo Cię kocham, przepraszam.." - powiedziałaś rozżalona, ale chłopak nadal milczał. Uniosłaś wysoko brwi, a wasze spojrzenia spotkały się w najmniej odpowiednim momencie. Szklane, prawie martwe źrenice przykuły uwagę Stylesa. Przetarł kciukiem twój policzek. "Harry.. powiedz coś." - wybłagałaś półtonem. Przystojniak przygryzł wargę, zarzucił włosami i odkaszlnął chrypkę. "Lily.." - zaczął, a Tobą już wstrząsnęły nadchodzące emocje. "Lily.. co mam Ci powiedzieć? Że jesteś nieodpowiedzialną, bezmyślną egoistką?" - spytał, a wtedy poczułaś się jakby ktoś uderzał Cię młotkiem o serce. Zakryłaś oczy, a łzy dotknęły wewnętrznej strony dłoni. "Egoistką, którą kocham ponad wszystko, bez której nie wyobrażam sobie ani sekundy życia, która nadaje rytm memu sercu, która jest moim tlenem. Wiesz, że bez tlenu nie da się żyć?" - dodał po chwili i zamilkł, wpatrywał się w twoje oblicze. Czułaś to doskonale. Powoli odsłoniłaś oczy i wykrzyczałaś kolejne 'przepraszam'. Hazzie zrobiło się przykro. "Nie płacz już, ale obiecaj, że nigdy więcej tego nie zrobisz. Wiesz jak sie bałem? Jak się bałem, że Cię stracę?" - wymamrotał, a Ty zrozumiałaś swój błąd. To chyba najgorsze na co się zdecydowałaś. Zostawienie Harry'ego i Katy samych to był niezbyt dobry pomysł. Żałowałaś cięcia i bólu jakiego sobie dostarczyłaś. Nie tylko tego fizycznego, ale i psychicznego. Bo prawda leży głęboko na dnie. Trzeba ją odkryć, wziąć na barki i przenieść przez życie. Nie upadać, nie toczyć się w dół tylko iść, iść, iść..

Kolejne dni mijały pod znakiem zapytania. W szpitalu odwiedzali Cię już wszyscy. Harry z Lou i Katy przebywali w nim praktycznie przez cały czas. Nie chciałaś, aby siostra patrzyła na to co się z Tobą dzieje, jednak Tomlinson już nie był w stanie oprzeć się prośbom dziecka. Miał dobre serce. Zbyt dobre. Czuły, wrażliwy, można rzec ideał. Tak jak twój Harry. Od razu widać, że to najlepsi przyjaciele. Uzupełniali się wzajemnie, więc nie mogłaś się nudzić. Na dodatek czas umilała obecność Katy. Lekarze wciąż upierali się przy obserwacji, nie chcieli wypuścić Cię do domu z obawy przed kolejną próbą samobójczą. Ale Ty wiedziałaś, że juz tego nie zrobisz. Wiedział też Harry. Ufał Ci i wierzył, że dana obietnica nie zostanie złamana. Ty, zwykła dziewczyna, tfu.. dziewczyna Harry'ego Styles'a w ciągu ostatnich miesięcy przeżyłaś więcej przygód niż główni bohaterzy wielu filmów. Czy tak było wam pisane? Od paru dni odwiedzała Cię pani psycholog, spędzałyście razem około dwóch godzin. Miła, sympatyczna, albo stwarzała tylko takie pozory. Właściwie to złapałyście dobry kontakt. Czasem trzeba się otworzyć, żeby zdobyć tą cenną rzecz jaką jest zaufanie. Cindy była świeżo po studiach. Nieco starsza od Ciebie, jednak ciągle na czasie. Poczułaś, że możesz odnaleźć w niej prawdziwą przyjaciółkę, prawdziwą przyjaciółkę jakiej nigdy nie miałaś. Czas, który nie zawsze jest naszym przyjacielem odgrywał tu ważną rolę.  Styles cieszył się, że powracała do Ciebie radość, że potrafiłaś uśmiechać się nawet z błahych powodów. Można by powiedzieć, że wszystko wracało powoli do normy.

 OSTATNI DZIEŃ.

Przebudziłaś się bardzo wcześnie. Drzwi od sali było lekko uchylone, a czyjaś dłoń spoczywała  na ich wewnętrznej stronie. Przyjrzałaś się dokładniej. "To przecież Harry" - wpadło Ci na myśl. Rzeczywiście kilka minut później chłopak wszedł do pomieszczenia i zamknął za sobą drzwi. Udawałaś, że spisz. Nachylił się nad Tobą i subtelnie pochwycił w swoje wargi twoje usta. Jego język migiem wsunął się do twojej buzi. Wykonał namiętny pocałunek. Zdałaś sobie sprawę, że zauważył jak się przebudziłaś tylko zwyczajnie wykorzystał sytuację. Jego kąciki ust powędrowały ku górze. "Wychodzisz. " - oznajmił Hazz cmokając twój policzek. Zawiesiłaś ręce na jego szyi, a on objął Cię w pasie. "Nie sądziłem, że kiedykolwiek kogoś tak pokocham.." - urwał, a Ty schowałaś głowę w jego objęciach. "Tak mocno jak Ciebie, Lilian" - dokończył. Po raz pierwszy odkąd się znacie użył twojego pełnego imienia. Po raz pierwszy poznałaś jak brzmi ono w jego wykonaniu. Każdy dźwięk był na swoim miejscu, nawet odpowiednio je zaakcentował. W twoich oczach pojawiły się iskierki. "Damy radę, prawda?" - spytałaś, a w policzkach Hazzy pojawiły się dołeczki. "Skarbie to oczywiste. Razem możemy wszystko." - odpowiedział szepcząc Ci do ucha. "Mam dla Ciebie niespodziankę, ale to później.." Spakowałaś rzeczy i byłaś gotowa do wyjścia. W końcu. W londyńskim mieszkaniu Louis wraz z małą Katherine oczekiwali waszego przyjazdu. Opuściliście szpital obiecując sobie, że już nigdy tu nie wrócicie, a na pewno nie w takich celach. Życie stało teraz przed Wami otworem..

Okazało się, że Harry troszczy się o każdy, nawet drobny szczegół. Wniósł Cię na rękach do domu śpiewając głośno What Makes You Beautiful. Zarumieniłaś się, mimo, że jest twoim chłopakiem nie od wczoraj. Louis z Katy przygotowali mnóstwo balonów. W salonie siedziała też reszta przyjaciół. Wszyscy uśmiechnięci i szczęśliwi. Zrozumiałaś, że masz dla kogo żyć, że to właśnie oni tworzą tą wspaniałą codzienność, której nie zamieniłabyś na żadną inną. To właśnie Oni. Usiadłaś na fotelu i podwinąwszy pod siebie nogi okryłaś się kocem. Przez głowę przebiegało Ci setki myśli. Chciałaś jakoś uporządkować ostatnie wydarzenia. Analizując krok po kroku ostatnie dni doszłaś do kilku wniosków. Pierwszy z nich to taki, że tylko człowiek człowiekowi może dać nadzieję. Tylko ludzie są zdolni do tak skrajnych emocji. Tylko ludzie potrafią tak mocno kochać i nienawidzić. Na dodatek życie nas nie oszczędza, ktoś na górze świetnie bawi się naszym losem. A scenariusz nie zawsze spełnia oczekiwania, często odbiega od ideału, od tego wymarzonego schematu księcia z bajki na białym koniu.. zbyt często. "Kocham Harry'ego." - upewniłaś samą siebie w duchu. Tylko tego byłaś w stu procentach pewna. Tylko tego. Chwilę po tym chłopak pojawił się przed Tobą podając Ci sporych rozmiarów kopertę. Miałaś z tym niezbyt miłe wspomnienia, jednak tym razem to ukochany był autorem niespodzianki. Spojrzałaś na niego z ciekawością w oczach. "No otwórz!" - ponaglił Cię. Wysunęłaś delikatnie zawartość i podskakując z radości zamknęłaś mu usta namiętnym pocałunkiem. Mimo, że obok siedziało jeszcze kilka osób ręka Hazzy zjechała niżej zatrzymując się na twoim pośladku. Zachłanne pocałunki nie miały końca.. 

Czy Lily będzie w stanie wrócić do normalnego życia po stracie rodziców? Co w końcu stanie się z malutką Katy? Czy Harry zdecyduje się na adopcje? Jak bardzo Lily kocha Styles'a? Co znalazło się w kopercie i dlaczego tak bardzo ucieszyło dziewczynę? Czy to początek, a może koniec ich przygód? Jest takie coś jak WIARA, która nigdy nie umiera.


40 komentarzy:

  1. świetne! Strasznie się ciesze że Lily się nie zabiła. Tylko teraz co było w tej kopercie? Kurcze nie będę się mogła dzisiaj skupić w szkole.. Tym razem nie będę Ci pisać jaki Ty masz wielki talent, bo dobrze o tym wiesz. Tylko szkoda że nie masz za dużo czasu żeby pisać, ale niedługo wakacje, koniec zadań domowych, sprawdzianów itd. Więc pewnie będzie tego czasu trochę więcej;) Dobra, przestaje gadać nie od rzeczy i idę się przygotowywać do szkoły. Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów na #HALY i #LARRY <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym talentem przesadzasz, ale mimo wszystko dziekuje bardzo za te cholernie miłe slowa <3

      Usuń
  2. Błagam nie zostawaj tego , błagam Cię ! Pisz dalej to jest świetne i no masakra Ty masz talent dziewczyno . Pisz kolejne części , kontynuuj blog o Larrym . Kocham Cie .<3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. kochaaam twoje blogi ♥__♥ są po prostu cudne.. nie potrzeba więcej słów. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Głupia ty <3 Masz pisać dalej! Czytałam już dużo opowiadań ale jeszcze żaden tak mi się nie spodobał jak twój.
    CZEKAM NA NASTĘPNY <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie piszesz i nie obchodź !
    Zapraszam do siebie : http://comebacktomeee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak możesz przestać pisać takiego bloga ?! On jest cudowny ! Jedyny blog którego czytam z zaciekawieniem ! Nie kończ błagam cię !

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !
    Jak mogłaś, chciałaś odejsć ?!
    Ale jestes tego świadoma ze jakbyś odeszła to bym cie znalazła i zabiła ? hahahah xD
    Żarcik ! xd

    ***

    Co do rozdziału ZAJEBISTY ! [sorry za słownictwo ale nie da sie inaczej określić ^^ ]
    Ciekawe co to za niespodzianka ?? ^^
    Czekam na następny <3 = HALY

    Malwi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAAAAAAK WIEM ze mnie zabijecie<3

      dziekuje :* <3

      Usuń
  8. Mój humor dzisiaj niezbyt najlepszy - w trakcie czytania tego rozdziału musiałam robić 3 przerwy, bo miałam tyle łez w oczach że się wszystko rozmazywało (na serio). Pisałaś na tt że nie możesz zdań skleić, przecież to co tu napisałaś to nienaganne, zajebistość czuć na kilometr. Tyle przeżyć w tym opowiadaniu - te kilka minut w innym świecie to niesamowity czas jaki przeżywam...strasznie podobało mi się jak napisałaś ,,czas zmienia ludzi" i na tych słowach przypomniało mi się jaka byłam zanim weszłam na tego bloga a jaka jestem teraz... ,,naprawiłaś mnie" myślałam że już na zawsze będę taka jaka stałam się w nowej szkole, a tu niespodzianka... ja Ci dziękuję po raz setny bo gdyby nie ty to ja nie wiem kim bym była...Na tt napisałaś też że masz wenę na 3 bloga - pisz - to jest Twoje życie i dla mnie to też by było znowu coś cudownego, bo ja się boję że jak nam się urwie kontakt to raz na zawsze...a z każdym następnym blogiem który założysz będę wiedziała że ten czas się wydłuża...ale nic nie będzie trwać wiecznie...To opowiadanie zajebiście odzwierciedla prawdziwe życie - czasami lepsze, czasami gorsze i ta prawdziwość pociąga...Mimo iż płaczę na większości rozdziałów, to jak mam zły humor to Twój blog zawsze mi do poprawi i nieważne co w nim będzie...Nie ma dnia żebym o Tobie nie myślała (wiem że to głupio brzmi ale Ty już jesteś w mojej rodzinie -jako siostra- zawsze wspierająca i rozumiejąca) Jesteś jedyna w swoim rodzaju...nie ma na świecie drugiego takiego człowieka i już nigdy nie będzie...może już masz mnie dość...jakaś małolata wpierdoliła Ci się w życie...Proszę cie o jedno...jak już będziesz miała mnie dosyć, będziesz miała dosyć mojego narzucania się i wpieprzania w każdą Twoją sprawę to mi to powiedz bo czasami wszystko biorę zbyt poważnie do siebie i w pewnym momencie mogę przesadzić...

    Długo zastanawiałam się co napisać w tym komentarzu i wyszło jakieś pierdolenie o szopenie...Przepraszam za ten wywód ale wszystko co tu napisałam zmierza w kierunku tego żeby udowodnić Ci jaki ZAJEBISTY jest ten blog...
    <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zatkało, jedyne co to mogę Ci podziękować, bo ten komentarz jest w chuj zajebisty, przepraszam odebrało mi mowę. DZIEKUJE NATKA Z CAŁEGO SERCA <333333333333333333333333333

      Usuń
  9. a pierdzielisz farmazony xd rozdział świetny jak zawsze i ty jesteś świetna <33 i w ogóle teraz nie wytrzymam, bo tak strasznie ciekawi mnie co jest w tej kopercie. :**

    OdpowiedzUsuń
  10. boże kocham, kocha, kocham to opowiadanie jest BOSKIE dziękuje z całego serca za nie kocham cię za nie <333 czekam na koleją część przygód HALY <3333333333

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział jest boski !! Jesteś świetna. Jak czytałam ten rozdział to płakałam.. Twoje opowiadanie jest zajebiste, KOCHAM JE ! <3 Czekam na kolejną część. <3333

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak już pisałam niejednokrotnie - tan blog jest po prostu boski i nie wyobrażam sobie abyś zakończyła pracę nad nim...Proszę nigdy tego nie rób ! Już przy pierwszym rozdziale bardzo mnie zaciekawiłaś.
    No i jeszcze mam do Ciebie taką małą prośbę - w zamian,że ja tak bardzo cię wspieram i wychwalam twojego bloga mogłabyś przy następnym rozdziale polecić mojego ?
    http://thebest-onedirection.blogspot.com/
    Dziękuję za wszystko co do tej pory zrobiłaś !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje kochana :)
      oczywiscie ze polecę, w nastepnej notce:*
      DZIEKUJE ZA WSZYSTKIE MIŁE SŁOWA:3

      Usuń
  13. Dziewczyno nie wiem jak to ty robisz ale jak za każdym razemkiedy czytam nową część przeżywam takie emocje jak bohaterowie za każdym razem chcę więcej czytać i nie pierdziel mi tutaj że rozdział jest nudny to opowiadanie jest jednym z najlepszych jakie czytałam. Masz naprawdę wielki talent czytam ten blog oraz o Larry'm oba są wspaniałe : ) pozdrawiam Martuu ; 3

    OdpowiedzUsuń
  14. CZYTAŁAM NA TY ŻE CHCESZ SKOŃCZYĆ TEGO BLOGA :C
    NIE CHCE ŻEBYŚ GO SKOŃCZYŁA, PODOBA MI SIĘ BARDZO :CCCC
    NIE RÓB TEGO

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem tylko tak;
    Wczoraj ok. 23 zaczęłam czytać Twojego bloga. Przeczytałam do ok. połowy i poszłam spać. W szkole nie umiałam się skupić, bo po głowie chodził mi Twój blog i kiedy na niego wejdę. Wróciłam ze szkoły od razu wzięłam się za czytanie. Łzy mi lecą do tej pory. Twój blog jest przepiękny. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś pisał tak jak ty. Gdy doszłam do ostatniego rozdziału, powiem to jeszcze raz rozpłakałam się jak małe dziecko. Pisz dalej, ten blog jest cudny. Twoje dodane myśli dają temu blogu jeszcze większy sens. Czytałam już naprawdę BARDZO DUŻO BLOGÓW. Każdy zaczynał i kończył się tak samo. Dziewczyna zakochała się w chłopaku i są razem BLA, BLA, Bla. Twój nie traci normalności, jednak ma coś w sobie, jest po prostu niezwykły. Czuję jakbym TO JA tam była i występowała.
    DZIEWCZYNO PISZ !!! MASZ WIELKI TALENT!!! ♥ Maya xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh Maya, cholernie dziękuje! Powiem Ci, że miło przeczytać takie słowa. Fajnie wiedzieć, że nadal się podoba to co piszę. Widzę, że spędziłaś duuuuuuuuuuuużo czasu na czytaniu moich wypocin, za co bardzo,bardzo, bardzo dziękuje! Co do tego, że czujesz JAKBYŚ TY TAM BYŁA. -> taki był cel. Dziękuje jeszcze raz za wszystko! :* do następnego! :) :*

      Usuń
  16. Strasznie późno piszę komentarz, ale teraz dopiero patrzę, że jeszcze nie napisałam <3 a więc tak, rozdział super <3 Cieszę, się że Lily się nic nie stało <3 mam nadzieję, że więcej nie pomyśli o samobójstwie ;) mam przeczucie, że w tej kopercie będzie, że Katy może zostać z nimi *.* oby to było to <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie szkodzi :*
      weeeeeź prorokuuuuuuuuu siedź cicho! <33333333
      dziekuje :*

      Usuń
  17. Jeeej ♥ jak ja się stęskniłam za tym opowiadaniem! Ostatnio miałam tyle spraw na głowie, nie miałam czasu i możliwości by wejść i spokojnie przeczytać. Ale nareszcie sie udało! ♥ pisałam to już tak wiele razy, ale to nic. UWIELBIAM to opowiadanie! ♥ jest cudowne! Najlepszy dowód na to, to moje zdenerwowanie, że tak długo nie miałam możliwośći przeczytać :) ale, na szczęście, wreszcie ukoiłam swój ból :D idą wakacje, więc teraz już będę starała się być na bieżąco :* czekam na następny! ♥
    pozdrawiam, Gosia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Gosiu :) faktycznie brakowalo tu Cię. :*
      Nie szkodzi, rozumiem to doskonale. Dziękuje za każde miłe słowo, za każde zdanie chwalące moją twórczość. !:) ♥

      Usuń
  18. kocham to. ;* <3
    kocham Cie Naćku :D

    OdpowiedzUsuń
  19. kocham to opowiadanie ! jeeest cudowne ! ale czekam i czekam i doczekac sie nie moge na dalesze czesc ! <33 xx

    OdpowiedzUsuń