piątek, 11 maja 2012

Imagine Australia 16/26 ♥

Rozdział 16.

Harry nadal nie rozumiał, co Louis miał na myśli mówiąc, że odchodzi. Setki głupich pomysłów zaprzątnęło jego głowę. Czekał, aż przyjaciel wyjaśni mu wszystko na spokojnie. Podniósł leżące na podłodze książki przyciskając do piersi tą z napisem „Zawszę będę z Tobą”. Znów zebrało mu się na łzy. Ale musiał pokazać Tomlinsonowi, że jest silny. Musiał być jego wsparciem, cokolwiek to miało oznaczać. Bez znaczenia, co teraz nastąpi chciał być przy nim. Szatyn nadal zatapiał płaczącą twarz w dłoniach, chyba nie miał zamiaru przestać. Hazzie zrobiło się go naprawdę szkoda, poczuł ogromne kłucie w sercu.
 
Widok cierpiącego przyjaciela nie należał do przyjemnych. Odstawił ostatnią z książek na szafkę i usiadł koło zrozpaczonego Lou. „Jestem Boo, nie płacz już!” – wyszeptał mu do ucha. Zdesperowany chłopak natychmiast zareagował wtulając się w tors Harolda. Trwali w tym uścisku dosyć długo. Twój ukochany nie zadawał pytań, wiedział, że i tak nie otrzymałby w tej chwili sensownej odpowiedzi. Louis potrzebował złapać trochę oddechu, potrzebował teraz jego obecności i wsparcia. Do pokoju po raz kolejny tego wieczoru wparował Liam pytając czy już w porządku. Widok, jaki ujrzał mocno nim wstrząsnął. Harry tylko przystawił palec do ust z prośbą, aby Payne nic nie mówił, po czym pogładził Lou po włosach. Kiedy Boo Bear usłyszał dźwięk zamykających się drzwi podniósł się z objęć Styles’a, poprawił fryzurę i przetarł oczy. „Harry.. ja..” – usłyszał loczek, po czym przysłonił ręką usta przyjaciela, mówiąc: „Lou, nie musisz nic mówić, rozumiem..”. Chłopak delikatnie zsunął rękę Hazzy, po czym kontynuował: „Ale kocie.. ja chcę, chcę żebyś wiedział wszystko..”. Wzrok Twojego ukochanego spoczął na ustach przyjaciela. Widział jak z każdym słowem wargi drżą mu, co raz bardziej, każde zdanie wbijało kolejne szpilki w jego serce. „ Powiedziałem, że odchodzę.. bo lekarze dają mi nie wiele czasu, ale..” – urwał Tomlinson. W głowie Hazzy zawirowało. „Lekarze? Czas? O czym Ty mówisz?” – wymamrotał zdezorientowany Harold. „Ja Harry.. ja jestem chory.. dlatego chciałem żebyś dowiedział się teraz, nie zniósłbym myśli, że miałbyś mi nie wybaczyć, że Ci nic nie powiedziałem” – odpowiedział smutny Louis. Twój ukochany nie wiedział, co ma myśleć. Jego najlepszy przyjaciel jest chory. Chory. Brzmi to, co najmniej jak lekkie przeziębienie. Ale sprawa była o wiele, wiele poważniejsza. „Boże Boo! Od kiedy o tym wiesz?” – wykrzyczał zdenerwowany chłopak poprawiając loczki opadające na oczy. Jego mina mówiła sama za siebie. „Od pewnego czasu” – usłyszał w odpowiedzi. Hazz zrozumiał, że dosyć długo. „I dopiero teraz mi o tym mówisz?” – zadał pretensjonalne pytanie do przyjaciela. „ Styles.. nie było Cię..” – padło z ust Louisa. Harry po raz kolejny tego dnia poczuł się okropnie. Rzeczywiście to wszystko było jego winą, to, że nie miał dla niego czasu, to, że nawet nie wykonał jednego głupiego telefonu. Był zakochany w Tobie. I głównie to, w ostatnich momentach pochłaniało jego wolne chwile. Nie sądził, że może stracić Tomlinsona. Takich myśli nawet nie dopuszczał do siebie. Teraz priorytetem stało się odbudowanie więzi, którą zatracił, a Louis wyjeżdżał mu z taką wiadomością. Wiadomością, która mogła przekreślić ich przyjaźń na zawsze. „Nigdy bym sobie tego nie wybaczył..” – wyszeptał Hazza. Ich oczy zaszkliły się tego dnia po raz kolejny. „Jesteś pierwszą osobą, której powiedziałem, pierwszą i jedyną..” – oznajmił z dziwnym spokojem. Twój Hazza oświadczył mu, że chłopakom też wypadałoby powiedzieć, ale on nie chciał się na to zgodzić. Wiedział, że wtedy wszyscy będą się nad nim użalać i przesadnie troszczyć o jego zdrowie. Później jeszcze długo rozmawiali na temat choroby i ewentualnych metod leczenia. Ale ta sprawa była wprost beznadziejna. Harry miał zamiar pomóc przyjacielowi. Jeszcze nie wiedział, jak, ale musiał coś wymyślić. Louis ulożył głowę na ramieniu loczka, po czym zmęczony płaczem i szczerymi wyznaniami zasnął. „ Nie pozwolę Ci odejść, nie pozwolę!” – wyszeptał Styles nakrywając przyjaciela kocem w kolorowe paski. Postanowił zejść na dół, z nadzieją, że wszyscy już śpią. W końcu było sporo po północy. Ale mylił się.. już na schodach usłyszał jakieś dźwięki dochodzące z salonu. Próbował ominąć pomieszczenie niezauważony, ale nie udało się. Usłyszał za swoimi plecami znajomy głos. To byłaś Ty. Rzuciłaś się natychmiast mu na szyję. Widziałaś, że nie jest dobrze. Oczy Harry’ego znów zmieniły barwę. Zawsze tak się działo, gdy chłopak się czymś martwił lub miał jakiś problem. Przytuliłaś go mocno, wiedząc, że to jedyne, co teraz możesz uczynić. „Co tu robisz?” – usłyszałaś pytanie. „O proszę, jak się ze mną miło witasz..” – odpowiedziałaś. „Przepraszam, jestem jakiś rozbity..” – powiedział Harry, po czym zamilkł. Oznajmiłaś mu, że Liam zadzwonił do Danielle, mówiąc, że sytuacja jest poważna. „Przerwałyśmy film i przyjechałyśmy jak najszybciej się dało.” - wyszeptałaś całując delikatnie jego spierzchnięte wargi. Weszliście do gościnnego pokoju, obecni byli wszyscy. Ich spojrzenia skierowane były w stronę twojego ukochanego. Oczekiwali, aż coś powie. Cokolwiek. Jednak Ty ściskając jego rękę, miałaś świadomość, że on nie ma najmniejszego zamiaru zwierzać się z tego, co przed chwilą zdradził mu Lou. Niezręczna cisza trwała jeszcze długo. Hazza wbijał wzrok w podłogę, później się przełamał i powiedział: „ Nie mogę.. jeżeli będzie chciał to sam wam powie.” Puścił twoją rękę i wybiegł przed dom. Usiadł na pierwszym schodku i załamał ręce. Tego wszystko było za wiele. Nie dość, że ostatnio zawiódł Louisa, to jeszcze myśl o tym, czego się dowiedział od przyjaciela dobijała go totalnie. Na dodatek mieliście w planach jechać do Polski, a teraz wszystko się totalnie skomplikowało. Przykucnęłaś przy nim ocierając pierwszą łzę z prawego oka. „Nie płacz skarbie, cokolwiek się stało, ja wierzę w to, że będzie dobrze. I Ty też powinieneś uwierzyć.” – starałaś się pocieszyć swojego chłopaka. I chyba to coś dało, bo w odpowiedzi dostałaś długi, namiętny pocałunek. „Dziękuje..” – wyszeptał tuląc się do ciebie jak mały chłopiec.

MIJAŁY KOLEJNE DNI.

Louis zachowywał się jak gdyby wszystko było w porządku. Chłopcy powoli zaczynali zapominać o tym ostatnim, przykrym wydarzeniu. Ale Harry nie był w stanie przestać o tym myśleć. Ty, jako najbliższa jego sercu osoba również. Nie wiedziałaś, o co dokładnie chodzi. Ale z każdą chwilą domyślałaś się, co raz bardziej. Gesty i słowa Harry’ego, które kierował do Louisa świadczyły o tym doskonale. „ Zostaw, ja to wezmę.” Albo „ Usiądź, ja pozbieram” – krótkie, ale dające do myślenia. Hazza nigdy wcześniej nie używał takich zwrotów, a na pewno nie w stronę swojego przyjaciela. Wiedziałaś, że twój ukochany nie da za wygraną. Wiedziałaś też, że Louisa denerwuje ta troska i dziwne współczucie. Nie dawałaś po sobie poznać, że wiesz cokolwiek. Właściwie to nie wiedziałaś. Wszystko było tylko kwestią domysłu i paru usłyszanych, przypadkowo zdań. Chciałaś spytać Styles’a, ale po dłuższej refleksji uznałaś to za niestosowne. W ciągu kolejnych dni praktycznie nic się nie wydarzyło, spędzaliście czas na mieście, albo w domu przed kinem domowym. Właściwie potrzebowaliście takich chwil, aby odetchnąć od tych wszystkich niefortunnych zdarzeń, które ostatnio was spotykały. Harry mimo wszystko był rozdarty wewnętrznie, nie mógł pogodzić się z informacją, jaką otrzymał od Louisa. Dręczyły Cię przeróżne myśli, już po prostu nie mogłaś wytrzymać. Nie spodziewałaś się nawet, że nadejdzie taki dzień, gdy Harry się znów uśmiechnie, a jednak życie bywa szalone…

Obudziłaś się rano, na zegarku widniało zaledwie pięć po dziewiątej. Łóżko było puste. Na szafce nocnej stała taca z przygotowanym śniadaniem. Twoje ulubione rogaliki i kawa. Filiżanka była już zimna, co świadczyło o tym, że Harry musiał opuścić sypialnię sporo czasu temu. Zmartwiłaś się, bowiem nigdy tak nie robił. Na szczęście odczytałaś karteczkę, którą zostawił pod talerzykiem:

„ Skarbie, muszę załatwić pewną sprawę.
Wrócę niedługo. Smacznego!
Kocham Cię! Xx – Harry”

Od razu na twojej twarzy zagościł uśmiech, teraz nie musząc obawiać się o to gdzie jest twój ukochany, mogłaś w spokoju zacząć konsumowanie pysznych crossaintów. Było wcześnie, mogłaś jeszcze udać się w objęcia Morfeusza, ale zrezygnowałaś, bo myśli dotyczące ‘pewnej sprawy’ , którą rzekomo musiał załatwić Harry nie dawały Ci spokoju. Dźwignęłaś się z łóżka. Przejrzałaś kilka razy w lustrze. Przybrałaś trochę na wadze, przez te śniadanka, które zapewniał Ci twój skarb. „Chyba pora zapisać się do jakiegoś klubu fitness, ale to po powrocie z Polski.” – pomyślałaś i zdjęłaś koszulkę nocną. Założyłaś szybko jakieś spodenki i krótki top, po czym wyruszyłaś w kierunku kuchni. Przechodząc przez korytarz usłyszałaś znajomy śmiech, nie mogąc uwierzyć zatrzymałaś się na chwilę. Drzwi się otworzyły, a twoim oczom ukazały się dwie rozchichotane postaci. To był Lou i Harry. Ten widok mocno Cię zaskoczył, przecież jeszcze niedawno na ich twarzach gościł ponury wyraz, a teraz co ? Domyślałaś się, że musiało wydarzyć się coś naprawdę dobrego, skoro az tak bardzo dopisują im humory. Styles machał jakąś białą karteczką nad głową. Przywitałaś się z nimi, pytając o przyczynę tak znakomitych nastrojów. „Zaraz skarbie, zawołaj chłopaków do salonu. Lou chce Wam coś powiedzieć!” – odpowiedział Harry muskając delikatnie twoje usta. Na buzi Louisa pojawił się szczery uśmiech. Szybko uwinęłaś się w budzeniu pozostałych domowników i już po dziesięciu minutach wszyscy czekaliście z niecierpliwością na dalszy rozwój wydarzeń. Zayn zszedł na dół owinięty w różowy kocyk, Niall śmiał się jak debil, podając za przyczynę swoje niewyspanie, tylko Liam siedział zdenerwowany, przecierając zaspane oczy. Zajęłaś miejsce koło chłopaków i skierowałaś swój pytający wzrok na Louisa. Jednak ten milczał. Musieli sobie coś zaplanować z Harrym, bo ten po chwili podał wam ten sam papierek, którym jeszcze chwilę temu wymachiwał. Cztery pary oczu spojrzały na napisy zawarte na małej karteczce. „ Za bardzo nie rozumiemy.. „ – powiedział Liam. „Może tak jaśniej? Bo na totolotka to nie wygląda.” – dodałaś. Harry wyszczerzył zęby, a Louis siadając na fotel zaczął przemowę: „ Najpierw chciałem was przeprosić, przeprosić, ze nie powiedziałem od razu, wtedy, kiedy zwierzyłem się Harry’emu. Po prostu nie chciałem, abyście się martwili, nie zniósłbym mysli, że byłbym dla was ciężarem. Jestem chory.. to znaczy byłem, to znaczy.. poprawiły mi się wyniki. Lekarze, którzy nie dawali mi szans, zmienili teraz zdanie. Być może wszystko się uda. Mam taką nadzieję. Harry mi pomógł. Wiem, że na Was też mogę liczyć. Nie bądźcie źli, chciałem oszczędzić Wam kłopotu..”. W twoim sercu zagościły mieszane uczucia. Cieszyłaś się z tego, że stan zdrowia Louisa się poprawił, ale jednocześnie martwiłaś się o to co będzie dalej. Po minach reszty chłopaków wywnioskowałaś to samo. Zaczęły się głośne okrzyki, na szczęście okrzyki radości. Liam podziękował Tomlinsonowi, że w końcu zdecydował się im powiedzieć. „Przecież jesteśmy przyjaciółmi” – powiedział ściskając jego dłoń. Niall z Zayn’em również poczuli ulgę. Ale największą radość było widać w oczach Harry’ego. Odzyskały dawny spokój. Po raz kolejny odzyskały swoją nieziemską barwę. Jego magiczne spojrzenie przeszywało Cię na wskroś. Poprawa zdrowia Louisa wiązała się z tym, że w końcu możecie wyjechać do Polski. Miałaś pomysł na uszczęśliwienie Hazzy. Zaproponowałaś wspólny wyjazd do swojej ojczyzny. Wszyscy przyjęli to z ogromnym entuzjazmem. Lou podziękował Ci z całego serca. Wiedziałaś, że Harry chce teraz spędzić z nim trochę więcej czasu, bowiem ostatnio go trochę zaniedbał. Wcale nie byłas na niego za to zła. Styles wziął Cię na kolana i pocałował przy wszystkich. Dawno nie czułaś tylu zazdrosnych spojrzeń na sobie. Jutro wyjazd.

Rano spakowałaś najbardziej potrzebne rzeczy i wraz z piątką chłopaków udałaś się na lotnisko. Tam czekała już Danielle. Liam postanowił zabrać ją ze sobą. Oczywiście nie miałaś nic przeciwko. Dziewczyna była naprawdę bardzo miła i towarzyska. Taksówkarz wyjął wasze bagaże i życzył miłej podróży. Podziękowaliście i spokojnym krokiem ruszyliście w kierunku odprawy z napisem ‘Poland’. Tak dawno nie byłaś w Polsce. Stęskniłaś się już trochę za znajomymi i ‘przyjaciółkami’. Chciałaś odwiedzić te wszystkie miejsca, w których spędzałaś czas jako dziecko. Chciałaś pokazać Harry’emu swoje sekretne miejsce. To wszystko miało wydarzyć się już niebawem. Po długiej i męczącej odprawie w końcu mogliście wejść do samolotu. Zajęłaś z Harrym te pamiętne miejsca na tyle samolotu, jak podczas waszej pierwszej, wspólnej podróży, z Polski do Australii. Powróciły wspomnienia. To jak Niall’er chodził ciągle i was obserwował, albo jak Louis robił zdjęcia. Naprawdę mieliście dużo do obgadania odnośnie tego debiutu lotniczego. Podróż do Polski nie była zbyt długa. Nie mieliście tyle czasu, co wtedy. Kiedy samolot już wzbił się na odpowiednią wysokość i ustabilizował swój lot - Harry odpiął twoje, a później własne pasy bezpieczeństwa i pociągnął w nieznanym ci kierunku. Po chwili byliście już w ciasnej toalecie, ale jakże wykwintnej. Ogromne lustro, piękna umywalka. Przejrzałaś się, a Hazza poprawił opadający na twój policzek kosmyk włosów. Odwrócił Cię przodem i zaczął bardzo zachłannie całować. Byliście spragnieni siebie do granic możliwości. Ostatnie noce były spokojne nie tylko z powodu calej tej sprawy z Louisem, ale tez, dlatego, że żadne z Was nie chciało naciskać. Wiedziałaś, że gdy nadejdzie odpowiedni dla Was moment on zrobi pierwszy krok w tym kierunku. Nie spodziewałaś się jednak, ze stanie się to podczas lotu. Pożądanie rosło, mimo że znajdowaliście się w ciasnym wc. Teraz nie ważne było miejsce, nie wazny był czas. Liczyło się tylko to, że byłaś tu z nim. Harry przekręcił kluczyk w drzwiach upewniając się, ze nikogo nie ma na korytarzu. Zjechał ręką po twoim pośladku, masując go delikatnie. Rozpiął ci koszulkę, nie byłaś mu dłużna. Uniósł ręce do góry, a ty zdjęłaś z niego kolorowy t-shirt. Jego ciało, mimo, że znałaś je doskonale nadal wywoływało dreszcze. Subtelnie gładziłaś ręką jego tors. Wasze oczy płonęły. Napięcie rosło z każdym gestem, co raz bardziej. Chłopak posadził Cię obok umywalki strącając pojemnik z mydłem w płynie, które rozlało się po całej podłodze. Nie przejmowaliście się tym w ogóle. Musnął ustami twoje odkryte ramię. Całował milimetr po milimetrze gładką skórę. Twoją twarz oblały rumieńce, które dodawały drobnym piegom uroku. Przygryzłaś wargi Styles’a oddając się kolejnym, zachłannym pocałunkom. Wasze języki rozpoczęły namiętny taniec. Nie mogłaś się mu oprzeć. Hazza przejechał dłonią po twoim brzuchu zatrzymując się w okolicach pępka. Kreślił wokół niego delikatne kółka. Potęgowało to twoje emocje. Nagle światło zgasło, poczuliście lekki wstrząs, a do waszych uszu dobiegł dźwięk ruszającej się klamki…

Na co zachorował Louis? Czy jego stan zdrowia pozostanie ciągle w normie? Jak bardzo silna jest miłość Lily i Harry’ego? Czy spragnieni miłości dokończą swój lazienkowy akt? Co spowodowało zgaśniecie światla i turbulencję? Jak zakończy się podróż zakochanych? Droga do MIŁOŚCI,  to prawie jak droga do GWIAZD.

24 komentarze:

  1. Rozdział jest świetny, zresztą jak każdy ! Ciekawa jestem co będzie dalej.. Dodaj szybko następny rozdział. Kocham twoje opowiadanie i ciebie również ! <333
    @ilewa96

    OdpowiedzUsuń
  2. brak słów to jest po prostu zajebiste <3.

    OdpowiedzUsuń
  3. bożeee.. kocham to ♥
    byłam tu XD : @woman_mad

    OdpowiedzUsuń
  4. to co piszesz jest naprawdę przepiękne ♥

    zapraszam do mnie ; D http://directionersx8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebisty - jedyne słowo którym można opisać twojego bloga !
    Kocham cie już po prostu nwm co mam pisać ;***

    Malwi

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham to oopowiadanie i czekam na kolejny rozdzial ciekawe co sie stalo w samolocie i co jest Lou <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że z Lou jest okej, przynajmniej na razie. <3
    Co znów się stanie? Denerwuję się. <3 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie martw się. <3 na razie dajemy radę *.*

      <3

      Usuń
  8. Nie no , kochanie ty moje , to jest ZAJEBISTE ! ♥♥
    Nie ma słów , żeby twojego bloga opisać ! <3
    Love you .xdd ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże, kochana! Brak mi słów by opisać to, jak fantastycznie piszesz i jak fantastyczna jest ta historia ♥ jesteś niesamowita! naprawdę bardzo Ci dziękuję za to że piszesz, bo dzięki temu ubarwiasz moje życie! ♥
    DZIĘKUJĘ! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem się przedstaw, żebym wiedziała jak Ci podziękować. :)
      Miło mi czytać tego typu komentarze:*. Na prawdę motywują do dalszego pisania. Pisania dla WAS. <3 To ja DZIEKUJE! <3

      Usuń
  10. świetny rozdział <3 mam nadzieję, że ta choroba Louisa nie jest zbyt groźna <3 ciekawe co się stanie w samolocie.. trochę się boję, mam nadzieję że to tylko jakieś drobne komplikacje <3333333 hahaha a może przez ich wyczyny samolot miał lekki wstrząs i klamka zaraz odpadnie xD ale przecież nie doszło jeszcze do tego hahahaha ;D ale wymyślam lol2 <3333333333 no szkoda że to musiało akurat się stać w takim momencie xD pisz już kolejny bo zakończyłaś w takim momencie że chcę wiedzieć już co się stanie ;********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha głupku ;***** <333333333333333333
      jasne odpadnie klamka;D hahahaha :) wciele w życie jak Lily skacze z okna, okej ? :D

      love you ♥

      Usuń
    2. nie nie nie, ani mi się waż! nie wolno Ci <3333333

      love you too ;******* ♥

      Usuń
  11. stan zdrowiaq Lou musi pozostać w normie ;) i mam nadzieje że Harry wraz z nim odbudują swoją przyjaźń :) Czekam na NN :)

    OdpowiedzUsuń